ZDARZYŁO SIĘ NA KASZUBACH. Z MUZEALNEJ PRASY
ZDARZYŁO SIĘ NA KASZUBACH. Z MUZEALNEJ PRASY
cz. 23 Kierowcom
Ciekawe, jak barwnie opisałby autor artykułu ruch na kaszubskich szosach i zachowanie kierowców, gdyby za sprawą jakiegoś wehikułu czasu przeniesiono go w początki trzeciego tysiąclecia. Można iść o zakład, że padłyby określenia w rodzaju „nikczemnicy”. Może i, w niektórych przypadkach, słusznie?
„SŁOWO POMORSKIE” NR 133 (R. IX) z 12 czerwca 1929 r.
"Trochę wolniej, automobiliści! Wioska tutejsza leży nad szosą między Tucholą a Czerskiem, a więc na szlaku bardzo ożywionej komunikacji. Od wczesnego ranka do późnego wieczora od czasu do czasu rozbrzmiewają straszliwe syreny i grzechoty mknących jak strzała samochodów. Prawie żaden samochód nie przejeżdża przez wioskę z przepisaną szybkością, skutkiem czego pod kołami tych „szybkojazdów” znajdują grób psy, koty, a szczególnie drób jak: kury, gęsi, kaczki itp. Poszkodowane gosposie z ofiarą w ręku wygrażają i pomstują na krzywdzicieli, ale ci tylko wysyłają szyderczą smugę smrodliwego dymu na swe usprawiedliwienie Czy te szybkie przejazdy mają być karą i plagą dla mieszkańców?"
Piotr Schmandt – kustosz Działu Literatury i Prasy Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej w Wejherowie